Donald Tusk: Łatwo jest wzniecić nienawiść między ludźmi

„Wzniecić konflikt, nienawiść między ludźmi, jest bardzo łatwo z różnych powodów, a zbudować dobrą atmosferę, sprzyjać pojednaniu, wymaga niezwykle dobrej woli i konsekwencji” – mówi w rozmowie z DW Donald Tusk.

DW: Odebrał Pan w Akwizgranie nagrodę Polonii europejskiej „Polonicus”. Co oznacza dla Pana ta nagroda?

Donald Tusk: – Jeśli dobrze odczytuję intencje tych, którzy zdecydowali się dać mi tę nagrodę, to są one chyba dość jednoznaczne: wszyscy Polacy niezależnie od tego, gdzie i od jakiego czasu żyją, bardzo chcą czuć dumę z tego, że są Polakami i mam taką nadzieję przynajmniej, że uznają, że ja coś robię dla dobrej reputacji Polski i jest to aprobata dla tego, co ja staram się dla tej dobrej reputacji, dobrej opinii o Polsce, zrobić. Sam kiedyś byłem w jakimś sensie emigrantem, pracownikiem zarobkowym na emigracji, w Niemczech, Norwegii, Szwecji, więc wiem, jak ważne jest w trudnych chwilach to poczucie dumy, że Polska to jest to coś wartego chwalenia się tym.

Kilka dni temu odwiedził Pan takie kraje jak Serbia, Albania, Czarnogóra. Z jakimi refleksjami wraca Pan z Bałkanów Zachodnich?

– Jestem pod wielkim wrażeniem tego, co słyszałem od premierów, prezydentów, ale i zwykłych ludzi we wszystkich stolicach na Bałkanach Zachodnich tam, gdzie ciągle ta pamięć konfliktów, ta niepewność, jest żywa. I takie memento przywożę nie tylko tutaj dla Polaków zgromadzonych w Akwizgranie, ale właściwie dla całej Europy w stulecie zakończenia pierwszej wojny światowej: warto o tym pamiętać, że wzniecić konflikt, nienawiść między ludźmi jest bardzo łatwo z różnych powodów, najczęściej bez powodu, a zbudować dobrą atmosferę, sprzyjać pojednaniu, a szczególnie na tak doświadczonych ziemiach jak Bałkany wymaga niezwykle dobrej woli i konsekwencji i bardzo chciałbym wszystkich przekonać do tego.

Odbierając nagrodę apelował Pan o to, by w stulecie zakończenia I wojny światowej i stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości, nie pozwolić „politycznym lunatykom” prowadzić ludzi do nieszczęścia. Obecnie jesteśmy konfrontowani z falami populizmu. Co Pańskim zdaniem konkretnie trzeba robić, by przeciwdziałać tym zjawiskom?

– Przede wszystkim nikt nie może zwątpić w to, o czym Polacy marzyli w sierpniu 1980 roku w Gdańsku. Ludzie wykazali odwagę i konsekwencję na rzecz tego, o czym marzyli, a marzyli o prostych sprawach: o wolności, o wzajemnym szacunku, wzajemnej tolerancji, o godności pracy. Tu się nic nie zmieniło. Trzeba mieć świadomość, że to, co jest dobre, może bardzo szybko zniknąć, a to co jest złe, jest do zwalczenia. Ta świadomość powinna pomóc uwierzyć ludziom we własne siły i naprawdę nie trzeba niczego nadzwyczajnego.

Mówił Pan o tym że stanowisko prezydenta Rady Europejskiej nie jest Pańską „metą”. Czy oznacza to, że nie jest to szczyt pańskiej kariery politycznej?

– Jak tylko powiedziałem to, że to, że jestem w Brukseli, „to nie jest moja meta”, natychmiast pomyślałem – naprawdę uwierzcie mi – myślałem o tym, że nie dokonam mojego żywota w Brukseli. Że moje miejsce na ziemi jest gdzie indziej, a więc ta moja meta jest gdzie indziej – w Gdańsku, w Sopocie z moimi wnukami, a co do mojej przyszłości zawodowej to mam jeszcze kawałek roboty do wykonania.

Rozmawiał Bartosz Dudek

Redakcja Polska Deutsche Welle

Post Author: admin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *